Słońce zachodziło po opuszczeniu posiadłości, niebo nad lasem przybrało piękny różowo-pomarańczowy kolor. Dźwięk z każdym ich krokiem naprzód był coraz cichszy.
- Nie widziałam cię długo… - powiedziała Faye
Finn wbił ręce w kieszenie i zmarszczył brwi – Cóż, byłem zajęty szkołą, a po szkole pomaganiem cioci Pam i uczeniu jeździć Jimmy’ego prawidłowo. Niestety nie było ciebie… - uśmiechnął się.
- Nie potrzebujesz… - powiedziała Faye
- Wszyscy wiedzą jak dbać o siebie. Nikogo wcześniej nie obchodziłem, a tu nagle wszyscy się o mnie martwią. – odpowiedział Finn.
- A co oni zrobią?(członkowie gangu motocyklistów) -zaczęła Faye. – Mam na myśli teraz gdy Joego nie ma. Teraz gdy Mercy nie ma… Co mają dalej w planach?
- Nie wiem, ale ja mam taki sam obowiązek jak oni. Tylko dlatego, że mój tata postanowił zrobić coś głupiego i … - Finn zatrzymał się. – Jak Finn mógł wyjaśnić to Faye? Starał się to wszystko zostawić i być normalnym nastolatkiem, a tu nagle znowu przypomniał sobie o tym, że Joe oddał się jako ofiara. Zostawił ich wszystkich bez domu i bez celu.
- Ja po prostu nie wiem … - skończył kulawo. – Możemy o tym już nie mówić?
Szli dalej. W końcu Faye się odezwała :
- Czy kiedykolwiek marzyłeś o tym by wszystko cofnąć? – zapytała nagle. – Mam na myśli… bycie wilkiem?
Finn skrzywił się trochę. – Czasami, ale staram się to ignorować. To tylko marzenia.
- Tak sądzisz?
Spojrzał na nią. – Jasne. Dlaczego?
- Miałam pewien sen… - powiedziała Faye – Ale czuję, że to coś więcej niż sen.
- Co masz na myśli? – zapytał. – Jaki to sen?
- To dziwne. Zawsze się powtarza. Zaczyna się naprawdę strasznie, ale potem na końcu… To jest naprawdę dziwne. Jestem w lesie i jest ciemno. Nie wiem dokąd idę, ale nie boję się…- po tych słowach Finn ścisnął rękę Faye. Podziwiał ją za jej odwagę i to, że gdy o wszystkim się dowiedziała bardziej martwiła się o niego niż o siebie.
- Wtedy czuję się jakbym była obserwowana. – opowiadała dalej Faye. – Zaczynam biec. Biegnie za mną wilk. Jest to wielki olbrzymi wilk ,który uratował mi życie, kiedy byłam ścigana przez podwładnych Mercy, pamiętasz?
- Oczywiście, że pamiętam…
- To nie jest cały sen. Potem ten wilk mnie goni i następnie… - Finn przerwał temat całując ją. Najwidoczniej nie chciał rozmawiać o wilkach i rzeczach związanymi z nimi.
- To sposób chłopców na zmienienie tematu. – odburknęła Faye.
- Sorry. – powiedział wesoło . Nagle zamarł.
- Finn, co jest? Słyszałeś coś? – zapytała Faye
Nie odpowiedział, wciąż słuchał. Spojrzał się w kierunku posiadłości Marrowów i…
- Wróć . – powiedział do niej. – Faye, wróć na imprezę.
- Co? – powiedziała zgodnie z kierunkiem jego spojrzenia. – Po co? Dlaczego? Co się stało, Finn?
Polanę ogarnął ogromny hałas. To Black Dogs strasznie się kłócili.
Finn zwrócił się do Faye – Uciekaj – powiedział. – Proszę, Faye, teraz. Nie wiem co się wydarzy. Uciekaj!
Pchnął ją delikatnie w kierunku pałacu i czekał wystarczająco długo by zobaczyć jak znika pośród drzew. Potem zbliżył się i zauważył walczące ze sobą wilkołaki.
4 komentarze:
ja nie czytam więc nie wiem o co chodzi ^^
Przeczytałam już wszystkie poprzednie posty i ... no pisz dalej kobieto! Nie mogę się doczekać co będzie dalej :D
Ola, warto jednak podziękowac za tłumaczenie. Nie naciskaj na Natelejdi. Ona ma też własne życie, nie musi tutaj pisac. Robi to z dobrej woli :)
Eee no wiesz jak się nie napisze, że się dziękuję tylko, że cieszy się z tłumaczenia to nie zrozumiesz? A i nie wiem co było w tym komentarzu o Natalejdi1. Tylko zachęciłam ja do pisania i cieszyłam się, że wraca bo gdy ona tu była to razem z dudaczkiem blog był na szczycie. Dzięki że zwróciłaś mi uwagę, bo sama pewnie nigdy bym nie wpadła że to jest niestosowne :/
Prześlij komentarz