Ułożyłam opowiadanko. x P
Siedziałam na laptopie i rozmawiałam z moją przyjaciółką ;
IGA : Hej! Wykurowałaś się ? Jutro jest dyska, pamiętasz ?
JA : Przynajmniej jeszcze z 2 tygodnie spokojnie sobie posiedzę w domu. A z kim będzie dyska?
IGA : Z starszakami z 3A ! Wiesz, będą chipsy, dobra muzyka , no i przystojniacy z 3A! :]
JA : Uch, nie wydaje ci się, że jesteśmy troszkę dla nich za młode ? Chodzimy do 1C, kochana. Dopiero zaczęłyśmy gimnazjum! Jesteśmy dla nich za młode.
IGA : No weź, Kaśka! :) Niestety, bez ciebie będzie ponuro. A i nie spiszę dla cb ich numerów telefonu, a szczególnie tego blondyna .
JA : Iga, przestań. Dobrze wiesz, że dla mnie liczy się tylko Max z równoległej 1A, ale to zwykłe zauroczenie. Nawet go nie znam, zresztą nie obchodzi go nic oprócz jego kumpli.
Potem już nie wiem co Iga odpisała, bowiem mama mnie zawołała na dół. Wylogowałam się. Niestety, wiadomość od mamy nie była interesująca :
- Wychodzę ze Stefanem, zaopiekuj się Michałkiem. - po chwili dostrzegłam wredne spojrzenie mojego małego braciszka. Mama znów chciała się umówić z takim facetem, minęło tyle czasu po śmierci ojca. Cieszę się, że mama jest szczęśliwa, ale Stefan czasem mnie denerwuje. Wiedziałam już, że to będzie zły wieczór. Po chwili zadzwonił dzwonek, więc mama wyszła na klatkę schodową powtarzając "SUPER-WAŻNĄ-LISTĘ" zawierającą różne podpunkty np. "Pilnuj, aby Michałek nie podjadał cukierków z szafki". Podpunktów było z 50, nigdy nie zdołałam zliczyć, nie potrafiłam się skoncentrować, większość podpunktów powtarzanych było kilka razy. Dałam mu moją ulubioną grę planszową (wcale, że nie umie grać, ale przynajmniej da mi spokój, posiedzę na laptopie). Zadowolona włączyłam komputer, najpierw odpaliłam GG. Napisał do mnie nieznany numer. Otworzyłam taką oto wiadomość :
" Hej, jestem Max, z 1A. Jesteś chora, tak ? Anka podała mi twój numer GG .Kasia nie wiedziała co odpisać. Przez chwilę pomyślała, że to głupi żart Igi, ale mimo wszystko dodała go do znajomych i podpisała " MAX" Po chwili chłopak napisał kolejną wiadomość, o treści :
MAX : Wiesz, ja także chodzę na kółko teatralne.
Nie wiedziałam co odpisać. Odpisałam sztywno, z zastanowieniem .
JA : To fajnie, nie wiedziałam ... :)
MAX : Pani wybrała mnie, ciebie i parę innych osób do przedstawienia.
JA : Ale ... ja byłam chora , zresztą jestem.
MAX : Tak, ale powiedziała, że dobiegałaś się o rolę w poprzednim przedstawieniu i chętnie się zgodzisz.
Pomyślałam chwilę. To było w pierwszym półroczu, gdy chciałam podnieść swoje oceny, szczerze mówiąc nie było już aktualne.
JA : Hmm, nie za bardzo , ale przeżyję. Jaki jest tytuł tego przedstawienia ?
MAX : Romeo i Julia.
Romeo i Julia ? Mam tam grać Julię z nim, czy co ? - pomyślałam.
JA : Romeo i Julia ??
MAX : Tak. Ja i Iga gramy główne role, Romea i Julię. Miałaś to być ty, ale ciebie nie było.
Iga i Max ? - pomyślałam. Moja najlepsza przyjaciółka i Max ? Wolałabym to być ja ! Ok, ochłonęłam i odpisałam.
JA : A ja mam być ... ?
MAX : Będziesz kierować przedstawieniem z panią od kółka. Iga ci nie mówiła ?
JA : Mówiła coś... Wiesz, muszę iść ... - i szybko się wylogowałam.
Jak to ? - pomyślałam. Wyłączyłam komputer i pozbierałam pionki porozrzucane przez mojego brata. Czemu mi nic nie powiedziała ?
Poszłam spać, wstałam o 10, zjadłam śniadanie, ubrałam się, posłuchałam trochę muzyki, na gg Igi nie było. Postanowiłam się do niej przejść, czemu mi nic nie powiedziała. Mama była w pracy, wracała za godzinę, a do Igi miałam blisko. Ubrałam się i po dziesięciu minutach stałam przed drzwiami do mieszkania Igi. Zapukałam, otworzyła jej mama.
- Witaj, Kasiu. Iga jest w szkole.
- W sobotę ? - zapytałam.
- Tak, ma próbę. Zajmujesz się scenografią z panią Marią, nie poszłaś ?
- Nie, jestem chora. - odpowiedziałam, pożegnałam się i wyszłam z domu.
Chyba nic się nie stanie, jeśli pójdę dzisiaj, w sobotę do szkoły. W końcu w poniedziałek normalnie idę, mogę się rozejrzeć. Napisałam mamie kartkę, wyjaśniłam, że jest próba przedstawienia i wyszłam do szkoły. Była prawie pusta, weszłam na salę gimnastyczną gdzie trwała próba. Usiadłam na krzesełku koło pani i zaczęłam :
- Dzień dobry! - powiedziałam.
- O, Kasia! Iga przekazała ci o przedstawieniu! To dobrze . - pani Maria uśmiechnęła się. Gdy Iga, Max i reszta zorientowała się, ze przyszłam przerwała i zeszła ze sceny.
- Siema, Kaśka! Dobrze, że przyszłaś! - powitała mnie ciepło Iga.
- Iga, mogę cię na słówko ? - powiedziałam i obie poszłyśmy na zaplecze.
- Czemu mi o tym nie powiedziałaś ?! Nie wiem co by było gdyby teraz by mnie tu nie było. Byłam nawet u ciebie w domu! Dowiedziałam się od Maxa, a powinnam raczej od ciebie! - zaczęłam robić jej awanturę.
- Kaśka, spoko! Nie chciałam ci mówić, wiesz, że gramy z Maxem ... zakochanych! Wkurzyłabyś się . - zaczęła Iga. - Wiem jaka jesteś, znamy się od zerówki, przechodziłyśmy całą podstawówkę i wierz mi, że lepiej gdybyś dowiedziała się później... Nie gniewasz się? - spojrzała słodkimi oczyma, a ja oczywiście uległam.
- No dobrze, dobrze. To co mam robić ? - weszłyśmy obie pogodzone na scenę.