Faye szła, patrząc przez ramię, aby obserwować zbliżających się motocyklistów do Finna. Słyszała jak Finn krzyczy i odciąga dwóch ogromnych ludzi od siebie. Żaden z nich nie zamienił się jeszcze w wilki, ale gdyby tak było… Bała się. Bała się o Finna.
Była zdyszana do czasu powrotu do rezydencji Morrowów. Muzyka była zatrzymana i kilka samochodów już nie było. Liz i Jimmy machali do odchodzących ich przyjaciół, a Faye wybiegła z drzew próbując złapać oddech.
- Faye? – zapytała Liz – Wszystko w porządku? Zastanawialiśmy się gdzie byłaś z Finnem.
- Szliśmy do domu. – powiedziała Faye – Ale Finn wyczuł inne wilki. Walczą między sobą w lesie.
- Co? Finn i jego banda? – zapytał Jimmy marszcząc brwi.
- Oczywiście, że nie. Finn próbuje załagodzić konflikt. Nie wiem co się dzieje, ale wyglądał naprawdę poważnie, Liz. Boję się o Finna. Oni są tacy silni. I są wilkami! Po tym, co się stało z Joe…
Liz objęła ją. :
- Finn potrafi zadbać o siebie. A ci faceci są rodziną. Walka rodzin, prawda? Nie martw się – cokolwiek to jest, jestem pewna, że Finn da sobie radę.
Jimmy wzruszył ramionami. – Wszyscy mnie wystraszyli. Gdy Lucas wciąż nie wracał ludzie zaczęli mówić o Mercy i o tym domu. – powiedział. – Podobnież jeden z nich widział postać w lustrze. W tym które używała Mercy.
Faye westchnęła. Przez Czarne Lustro Mercy oddawała swoje ofiary do podziemi. Tym sposobem wciągała je w pułapkę. Faye i jej przyjaciele próbowali zniszczyć Czarne Lustro, ostatecznie dla pewności Gang Motocyklistów z Finnem zniszczyli lustra w każdych mieszkaniach.
- Ale teraz lustra w rezydencji Morrowów są już bezpieczne. – zauważyła Faye. – Te, które są tam teraz zostały zakupione przez Lucasa.
- Wiemy. Ale to była Misty. – powiedziała Liz. – Wiesz jaka ona jest. Ona zawsze coś na wymyśla. Tym sposobem zniszczyła nastrój.
Faye spojrzała na duży dom. – Chodźcie. – powiedziała do Liz i Jimmy’ego. – Jeśli będę tutaj stała i czekała za Finnem chyba oszaleję. Spróbujmy znaleźć Lucasa. Może zostawił jakąś notatkę.
Finn uderzył dłonią mocno Arbequina. Mężczyzna był o wiele większy od niego, i prawdopodobnie ważył dwa razy tyle. Spośród wszystkich Motocyklistów on był największy. Ale Finn musiał zatrzymać teraz tą walkę. A jedynym sposobem na to było wygranie z nim.
- Przestań. – warknął do człowieka z wściekłą twarzą. – Arbequina. Zatrzymaj. To. – odwrócił się i spojrzał w kierunku gniewnych twarzy. Banda Motocyklistów była podzielona na dwie grupy stojące naprzeciwko siebie.
- Nie powinniśmy walczyć ze sobą nawzajem. Nigdy nie powinniśmy ze sobą walczyć. Powiedz, co się dzieje. W tej chwili.
Arbequina spojrzał na Finna i na jego brwi wypełnione złością. Finn znał Arbequinę gdy był mały. Jego pierwsza jazda motocyklem była na motorze Arbequiny, ponieważ tata Finna – Joe miał wtedy patrol. Ale teraz Arbequina wyglądał całkiem inaczej, obco.
- Powiedz mi. – powtórzył Finn. – Co się dzieje?
- Chcą zerwać z Black Dogs. – odpowiedział Arbequina. – Chcą nas zdradzić.
Finn spojrzał na Harrisa, który skrzyżował ręce wyzywająco.
- Czy to prawda?
- Oczywiście, że to nie prawda. – powiedział Harris ze złością. – Chcemy tylko pracować. To cel naszego życia. Arbequina jest zadowolony leniuchując i nic nie robiąc. Nie jesteśmy tacy jak on, to wszystko.
- Nie rozumiem. – powiedział Finn w złości na szmery wokół niego. – Wyjaśnij dokładnie co się stało.
- Mieliśmy wizytę. – powiedział Cutter, który stał wokół Harrisa. – Wczoraj, w obozie. Przyszło dwóch mężczyzn i dało nam pracę.
- Gdzie? – zapytał Finn. – Tutaj, w mieście? Harris potrząsnął głową.
- Nie. Gdzieś na południu. Musimy coś zrobić, Finn. Miałeś nas prowadzić, ale poddałeś się.
- Nie poddaliśmy się. – Finn wyczuł błysk winy. – Po prostu potrzebuję czasu. Muszę…
- Miałeś czas. – powiedział Cutter. – Teraz trzeba myśleć o nas. Albo będziemy myśleć za ciebie i odejdziemy.
- Nie wszyscy z nas tak sądzą. – powiedział Arbequina. – Jesteś synem Joe, Finn. The Black Dogs należą do ciebie. Mamy iść za Tobą, gdziekolwiek się udasz. Niektórzy z nas są lojalni.
- Nie nazywa się lojalnością naśladowanie bezużytecznego lidera. – powiedział Harris. – To głupota.
Finn ignorował ostre słowa. Zastanawiał się co Joe zrobiłby w takiej sytuacji, ale wtedy uświadomił sobie, że w pierwszej kolejności do takiej sytuacji nigdy by nie doszło. Jego ojciec zawsze wiedział co robić.
- Powiedz mi więcej o tej pracy. – powiedział, starając się być rozsądny.
- Nie mam nic do powiedzenia. – odpowiedział Harris. - Mówiono nam, że to praca fizyczna. I że wszyscy możemy to zrobić. Jest to gdzieś na południu. Powiedzieli, że dadzą nam trochę czasu i wrócą tu jutro po naszą odpowiedź.
Finn zmarszczył brwi. – To wszystko? Nie mówili jaka to praca?
Cutter wzruszył ramionami. – Cokolwiek to jest, będziemy w stanie to zrobić. Nie możemy marnować reszty czasu w tym nudnym miasteczku.
Finn skrzyżował groźno ręce. – Więc o to walczyliście? O to czy mamy opuścić Winter Mill czy zostać?
- Nie. – powiedział Harris chłodno. – To czy Cię zostawimy, Finn. To czy Cię zostawimy.
POWYŻSZY TEKST JEST PRZETŁUMACZONY PRZEZE MNIE. NIE POZWALAM SOBIE GO KOPIOWAĆ I WSTAWIAĆ NA SWOJEGO BLOGA. USZANUJCIE MOJĄ PRACĘ.
1 komentarz:
Sama tłumaczę, jednak fajnie, że wstawiasz to na bloga :)
Prześlij komentarz